05. lutego 2016 · Napisz komentarz · Kategorie: Bez kategorii

Nie lubię słowa depresja. Nie dlatego, że samo w sobie jest ono związane z doświadczeniem przykrym, uciążliwym i bolesnym, ale ze względu na odhumanizowanie doświadczenia osoby depresji doświadczającej, które niejako w moim poczuciu to słowo niesie. Etykieta depresji, wydaje się być co prawda lepsza, od nie przystającej do autentycznych codziennych zmagań osoby chorej, etykiety lenia. Sama w sobie nie wnosi jednak zbyt wiele do rozumienia mechanizmów, które depresję powodują, czy w ogóle do rozumienia psychologicznej, uwikłanej w egzystencjalne konflikty natury człowieka. Konflikty, których niefortunne rozstrzygnięcia dopadają nas bez względu na czas i świadome zaangażowanie w rozważania nad naturą duszy i porządkiem świata. Depresja nie oszczędza silnych, zdecydowanych i pragmatycznych ludzi sukcesu. Nie jest też ułomnością natury wyłącznie biologicznej, dla może sugerować fakt, że chorują na nią również osoby, którym „się udało”, „mają”, „osiągnęli sukces”.

Czym więc jest depresja?

Żeby ją zrozumieć, przede wszystkim, warto uświadomić sobie jedną sprawę: człowiek jest jednością. Nie składa się z dwóch, trzech, kilku odrębnych, jedynie sąsiadujących ze sobą bytów, takich jak ciało – dusza, ciało – psychika – dusza. Takie rozdzielenie różnych aspektów naszej natury, różnych jej opisów jest głęboko zakorzenione w naszej kulturze. Do tego niestety, te aspekty są wartościowane i antagonizowane. Myślę tu zwłaszcza, o tym, chyba najbardziej utrwalonym, podziale na ciało i duszę. Jak by nie było w wieczności, w doczesnej rzeczywistości człowiek jest niepodzielnym bytem, a wszystko czego doświadcza jego psychika i dusza jest też doświadczeniem jego ciała, na co jednoznacznie wskazują badania neurologów i neuropsychologów.

Depresja jest chorobą w sensie medycznym, ponieważ na biologicznym poziomie degraduje organizm. Jest związana z fizyczną kondycją organizmu i procesami zachodzącymi w układzie nerwowym. Jest chorobą psychiczną, ponieważ swoje źródło ma w procesach, które mają swój aspekt psychologiczny związany choćby z rozwojem i przystosowaniem w środowisku społecznym, nadawaniem znaczeń doświadczeniom, itd.

Chore na depresję ciało jest swego rodzaju zewnętrznym sygnałem w sprawie trudności, czy problemu, który z jakiegoś powodu umknął naszej uwadze, jest głosem w sprawie czegoś ważnego, co nie zostało dostrzeżone, zostało zgubione, uznane za mniej ważne niż jest w rzeczywistości. To może być sygnał w sprawie nierozpoznania, czy niewłaściwego rozpoznania własnych potrzeb, braku wystarczającego wsparcia do uporania się z trudnościami, czy problemami, które przyniosło życia. Może być konsekwencją przekonań, nie zawsze odnajdujących odzwierciedlanie w rzeczywistości wyobrażeń o ludzkiej naturze i porządku otaczającego nas świata. Czy po prostu być konsekwencją sposobu w jaki nauczyliśmy się żyć i organizować swoje relacje z ludźmi.

Depresja może być ważnym momentem w rozwoju, jeżeli wchodząc w nią sięga się po wsparcie, by bardziej zbliżyć się do siebie samego, doświadczając i rozpoznając swoje autentyczne uczucia i potrzeby. Wracając, często po raz kolejny, choć zawsze w inny sposób do najbardziej elementarnych pytań o to, kim jestem, czego pragnę, co jest dla mnie ważne teraz, w tym momencie życia, w którym jestem, w tym świecie, który jest wokół mnie i który chcę, czy nie w jakimś stopniu współtworzę.

Każda depresja, kryje w swoim tle jakieś trudne życie, bolesne doświadczenie. Trudne i bolesne w sensie subiektywnym, czyli jedynym prawdziwym. Każda kryje inną ludzką historię i potrzebuje zaopiekowania. Takie zaopiekowanie i wsparcie, to sztuka, którą warto rozwijać, dla siebie i dla tych, których kochamy.

10. listopada 2015 · Napisz komentarz · Kategorie: Bez kategorii

Pewność siebie w ostatnim ćwierćwieczu stała się towarem ze wszech miar pożądanym. Synonimem sukcesu, przejawem dojrzałości, emocjonalnej stabilności, profesjonalizmu i atrakcyjności.

„(…) Pewność siebie to stan, w którym czujesz się dobrze we własnej skórze”

„(…) zbudowanie wewnętrznej pewności siebie daje poczucie szczęścia”

„(…) 16 świetnych pomysłów na ćwiczenie pewności siebie”

To treści, które znalazłam w trzech pierwszych linkach po wpisaniu w Google zwrotu „pewność siebie”.

Nie, nie! Nie wykluczam, że dzięki pewnością siebie można czuć się dobrze i szczęśliwym i że można sobie tą pewność ćwiczyć, jak się lubi oczywiście 🙂 Ja jednak w obronie niepewności chciałam napisać, bo ta, ujmuje mnie i zachwyca i to zarówno w wymiarze doświadczenia kontaktu z drugim człowiekiem, jak i stanu umysłu, który umożliwia rozwój. Choć stan niepewności do najprzyjemniejszych nie należy. Nie służy szybkiemu podejmowaniu decyzji, czy w ogóle podejmowanie decyzji czyni trudniejszym, to w moim przekonaniu służy współpracy i w ogóle budowaniu dobrych, opartych na szacunku relacji. Po pierwsze dlatego, że niepewność, to świadomość, że możemy się mylić, a uznanie tej możliwości sprawia, że łatwiej o akceptację dla omylności drugiego człowieka. Po drugie dlatego, że omylność drugiego przestaje być oczywistością. Po trzecie (moje ulubione!) dlatego, że dążąc do zredukowania niepewności własnej, chętniej słucham tego, co mają do powiedzenia inni, gdyż ich wiedza i perspektywa może być źródłem nowych informacji, nowego spojrzenia, może być też inspiracją do nowego sposobu myślenia.

Kilka lat temu, kiedy w trakcie mojej praktyki na oddziale psychiatrycznym, zapytałam jednego z lekarzy „czy jesteś pewny?” odpowiedział mi: „kiedy będę pewny, przestanę się rozwijać”. Biorę sobie tę myśl, a wraz z nią atencję dla niepewności. Dla mojej własnej świadomości, że cokolwiek myślę i jakąkolwiek podejmuję decyzję robię to z perspektywy mojej ograniczonej perspektywy, mojego niedoskonałego rozumienia. Paradoksalnie ta świadomość wspiera moje zaufanie do własnej intuicji; To właśnie z intuicji bierze się moja niepewność: z rozdźwięku między tym, co już świadome i nazwane, a tym rodzajem doświadczenia, które choć już moje, to jeszcze nie nazwane; Z tej przedwerbalnej mądrości i głupot, która motywuje do nieustających poszukiwań nowych doświadczeń i nowych znaczeń.

28. sierpnia 2013 · Napisz komentarz · Kategorie: Bez kategorii

Jestem psychoterapeutką. Dokładnie tak przedstawiam się w kontaktach z osobami, które trafiają do mojego gabinetu. Tak o sobie piszę. Tak przedstawiam się w innych sytuacjach zawodowych. Czasem dodaję, że jestem socjologiem. Mimo to często słyszę w gabinecie słowa „pierwszy raz jestem u psychologa”, „mam nadzieję, że jako psycholog, coś mi pani doradzi”, rzadziej „pani doktor”, „czy powinienem przyjmować leki”. Wynika to z faktu, że większość osób ma trudność z rozróżnieniem takich zawodów jak psycholog, psychoterapeuta i psychiatra. Nawet jeżeli wiedzą już, że to trzy różne zawody, to mają trudność w rozeznaniu kto ma jakie kompetencje, czym się zajmuje, u kogo na jaką pomoc mogą liczyć. Poniżej postaram się choć trochę przybliżyć te różnice.

Psychoterapeuta to osoba, która ukończyła studia medyczne, społeczne lub humanistyczne oraz szkołę psychoterapii i uzyskała certyfikat psychoterapeuty, lub jest w procesie certyfikacji. Szkolenie psychoterapeuty trwa min. 4 lata i składa się z 3 elementów: własnej psychoterapii, szkolenia teoretycznego i praktycznego oraz pracy z pacjentami pod superwizją. Szkoły psychoterapeutyczne różnią się od siebie np. podejściem do relacji między klientem a terapeutą, czy stosowanymi metodami i technikami stosowanymi w psychoterapii. Ja zajmuję się Terapią Gestalt, która należy do humanistyczno-egzystencjalnego nurtu psychoterapii. Do innych nurtów należą psychoterapia psychodynamiczna, behawioralno-poznawcza, czy terapia systemowa.

Psychoterapeuta, to osoba zajmująca się przede wszystkim długoterminową terapią mającą na celu dokonanie określonej zmiany w funkcjonowaniu zgłaszającej się po pomoc osoby. Długość takiej formy pomocy może trwać od kilku spotkań do kilku lat.

Do psychoterapeuty zwracamy się przede wszystkim w sytuacjach zaburzeń psychicznych, czy problemów emocjonalnych. Więcej o sytuacjach, w których psychoterapeuta ma możliwość udzielenia pomocy napisałam w zakładce [psychoterapia indywidualna](/oferta/psychoterapia-indywidualna/).

Psychoterapeuta nie stosuje farmakoterapii, a co za tym idzie nie wypisuje recept. Nie ma również możliwości wystawiania zwolnień lekarskich, chyba, że jest jednocześnie lekarzem. Nie wykonuje też testów psychologicznych, chyba, że jest jednocześnie psychologiem.

Psycholog to osoba, która ukończyła studia psychologiczne i posiada kwalifikacje do udzielania świadczeń psychologicznych polegających w szczególności na: diagnozie psychologicznej, opiniowaniu, orzekaniu oraz na udzielaniu pomocy psychologicznej. Może zajmować się poradnictwem (np. zawodowym lub rodzinnym), czy posługiwać się testami psychologicznymi.

Do psychologa najczęściej zgłaszamy się w sytuacjach, kiedy potrzebna jest nam porada psychologiczna, czy diagnoza (np. intelektu, czy osobowości).

Psycholog, podobnie jak psychoterapeuta nie stosuje farmakoterapii. Nie ma też kwalifikacji do prowadzenia psychoterapii, chyba, że jest jednocześnie psychoterapeutą.

Psychiatra to lekarz, który ukończył studia medyczne i zdobył stopień specjalizacji z zakresu psychiatrii. Zajmuje się rozpoznawaniem oraz leczeniem zaburzeń i chorób psychicznych. To lekarz stosuje leczenie farmakologiczne. W kontakcie z pacjentem udziela również pomocy psychologicznej. Może też zalecić psychoterapię.

28. sierpnia 2013 · Napisz komentarz · Kategorie: Bez kategorii

Pojęcie psychoterapia pochodzi od greckiego słowa psyche (dusza) i therapein (leczyć) i oznacza leczenie duszy. Nie oznacza to jednak, że psychoterapia odnosi się wyłącznie do leczenia chorób. Zgodnie z definicją WHO

Zdrowie nie jest brakiem choroby czy cierpienia, lecz stanem w pełni dobrego samopoczucia fizycznego, psychicznego i społecznego.

Terapia Gestalt ma na celu przywracanie i utrzymywanie tak pojmowanego zdrowia. Ma zastosowanie zarówno w leczeniu jak i profilaktyce zdrowia psychicznego.

Terapia Gestalt należy do humanistyczno-egzystencjalnego nurtu psychoterapii. W odróżnieniu od psychoanalizy i behawioryzmu, u podłoża których leży koncepcja człowieka zdeterminowanego przez historię jego życia (psychoanaliza) i bodźce z otoczenia (behawioryzm), w psychoterapii Gestalt człowiek postrzegany jest jako kierujący swoim życiem, podejmujący decyzje o tym, w jaki sposób jest w świecie. Psychoterapia Gestalt pomaga być bardziej świadomym swoich uczuć, potrzeb, doświadczeń płynących z ciała. Pomaga w odkrywaniu swoich zasobów. Daje sposobność do odkrywania nowych możliwości.

Terapia Gestalt ma zastosowanie zarówno w leczeniu, jak i profilaktyce zdrowia psychicznego.