Pewność siebie w ostatnim ćwierćwieczu stała się towarem ze wszech miar pożądanym. Synonimem sukcesu, przejawem dojrzałości, emocjonalnej stabilności, profesjonalizmu i atrakcyjności.

„(…) Pewność siebie to stan, w którym czujesz się dobrze we własnej skórze”

„(…) zbudowanie wewnętrznej pewności siebie daje poczucie szczęścia”

„(…) 16 świetnych pomysłów na ćwiczenie pewności siebie”

To treści, które znalazłam w trzech pierwszych linkach po wpisaniu w Google zwrotu „pewność siebie”.

Nie, nie! Nie wykluczam, że dzięki pewnością siebie można czuć się dobrze i szczęśliwym i że można sobie tą pewność ćwiczyć, jak się lubi oczywiście 🙂 Ja jednak w obronie niepewności chciałam napisać, bo ta, ujmuje mnie i zachwyca i to zarówno w wymiarze doświadczenia kontaktu z drugim człowiekiem, jak i stanu umysłu, który umożliwia rozwój. Choć stan niepewności do najprzyjemniejszych nie należy. Nie służy szybkiemu podejmowaniu decyzji, czy w ogóle podejmowanie decyzji czyni trudniejszym, to w moim przekonaniu służy współpracy i w ogóle budowaniu dobrych, opartych na szacunku relacji. Po pierwsze dlatego, że niepewność, to świadomość, że możemy się mylić, a uznanie tej możliwości sprawia, że łatwiej o akceptację dla omylności drugiego człowieka. Po drugie dlatego, że omylność drugiego przestaje być oczywistością. Po trzecie (moje ulubione!) dlatego, że dążąc do zredukowania niepewności własnej, chętniej słucham tego, co mają do powiedzenia inni, gdyż ich wiedza i perspektywa może być źródłem nowych informacji, nowego spojrzenia, może być też inspiracją do nowego sposobu myślenia.

Kilka lat temu, kiedy w trakcie mojej praktyki na oddziale psychiatrycznym, zapytałam jednego z lekarzy „czy jesteś pewny?” odpowiedział mi: „kiedy będę pewny, przestanę się rozwijać”. Biorę sobie tę myśl, a wraz z nią atencję dla niepewności. Dla mojej własnej świadomości, że cokolwiek myślę i jakąkolwiek podejmuję decyzję robię to z perspektywy mojej ograniczonej perspektywy, mojego niedoskonałego rozumienia. Paradoksalnie ta świadomość wspiera moje zaufanie do własnej intuicji; To właśnie z intuicji bierze się moja niepewność: z rozdźwięku między tym, co już świadome i nazwane, a tym rodzajem doświadczenia, które choć już moje, to jeszcze nie nazwane; Z tej przedwerbalnej mądrości i głupot, która motywuje do nieustających poszukiwań nowych doświadczeń i nowych znaczeń.

Komentarze wyłączone